piątek, 29 maja 2015

3. Złoty Osioł w Kato

dziś zaciągnęłam (tak, to bardzo odpowiednie słowo) mojego lubego do Złotego Osła. jeśli jest tu ktoś, kto nie wie, co kryje się pod tą elegancką nazwą, zaraz się dowie. ale najlepiej sprawdzić to namacalnie - smakiem, węchem i oczkami, w Katowicach. 
Złoty Osioł to wege bar, odwiedzany dość tłumnie, a można to uzasadnić kilkoma argumentami. jednym z nich jest, jak mniemam, usytuowanie Osła, bo znajduje się on przy ulicy Mariackiej. jednak nie sądzę, by to wystarczyło, gdyby nie fakt, że: jedzenie jest pyszne, a porcje duże i stosunkowo tanie. wybierasz sobie jedno z widniejących na barze dań: tarty, lazanie, zapiekanki warzywne, makarony, gulasze, kotlety, a dodatkowo możesz się cieszyć nieograniczoną ilością sałatek. o ile się nie skończą :)
 moja porcja to musaka z soczewicą, pomidorkami, bakłażanem, ziemniakami i wegańskim serem
 porcja lubego: borek ze szpinakiem, jajkiem, serem feta
 każda potrawa jest już gotowa i przed wyborem można zagubić się w talerzach pełnych wege smaków. mam wrażenie, że to kluczowe rozwiązanie w Ośle, bo widok gotowego jedzenia znacznie ułatwia decyzję, a przede wszystkim pobudza ślinianki. 
 zapewniam, że w trakcie każdej wizyty większość stolików będzie zajęta. po moim drugim pobycie w tym miejscu zupełnie się nie dziwię. organizacja, wystrój i różnorodność Złotego Osła sprawia, że mam ochotę chodzić tam codziennie. 
 kiedy już wybierzecie jedzenie, zostanie ono podgrzane w piecu elektrycznym. nie trwa to długo, ale jeśli jesteście bardzo głodni, już przed otrzymaniem głównego posiłku możecie cieszyć się smakiem sałatek/surówek oraz ziemniaczków, które znajdują się w tym samym miejscu. tu znowu pojawią się zachwyty, bo dodatki te są równie pyszne co reszta dań, a marchewka mojego lubego sprawiła, że na chwilę się rozpłynął, bo przypomniała mu czasy przedszkola.
może i nie jest to recenzja na piątkę, może zbyt wiele zachwytu, ale dla mnie - to miejsce idealne. czy będzie takie dla Was? na pewno warto sprawdzić.

ul. Mariacka 1
Katowice, http://www.wegebar.com/

PS. codziennie pojawia się nowe menu, które możecie zobaczyć na stronie internetowej.

smacznego!


poniedziałek, 18 maja 2015

2. pudding czekoladowy z nasion chia

 zacznijmy od deseru!
chia, czyli nasionka szałwii hiszpańskiej to moje ostatnie odkrycie. wiele słyszałam, przeglądałam różne wersje przepisów, aż w końcu odwiedzając miejscowy sklep ze zdrową żywnością, skusiłam się na zakup. te małe kuleczki mają w sobie więcej kwasów omega-3 niż łosoś, więcej wapnia niż mleko oraz więcej żelaza niż szpinak. mimo że to ogólniki, to bardzo prawdziwe. źródło białka, minerałów i witamin. zmniejszają ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy. ale jeśli zdrowe argumenty niezbyt Was przekonują, to muszę zauważyć, że ten deser jest po prostu PYSZNY!

PUDDING Z NASION CHIA

mleko sojowe o smaku czekoladowym (oczywiście może być innego smaku lub zupełnie inne mleko roślinne)
nasiona chia (do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością, na allegro, a nawet w rossmannie, choć tam cena jest mocno wygórowana)
banan
miód

proporcje na jeden pudding w moim wykonaniu to 2 łyżeczki nasion i pół szklanki mleka. nasiona zalewam mlekiem, mieszam i wstawiam do lodówki na 3 godziny lub całą noc. im dłużej się moczą, tym przyjemniejszą konsystencję tworzą. w czasie chłodzenia warto kilka razy przemieszać, aby nie tworzyły się grudki. po wyjęciu z lodówki dodaję kawałki banana i łyżeczkę miodu. oczywiście możecie stworzyć wszelkie wariacje z innymi owocami. w połączeniu z czekoladą banany to chyba najbezpieczniejsze i najsmaczniejsze połączenie. kto tego nie wie?

smacznego!



niedziela, 17 maja 2015

1. dzień dobry

jest maj. uwolniona od obowiązków poczułam, że to ten moment. stworzę miejsce, które kiełkowało w mojej głowie jakiś czas temu, ale którego nie byłam pewna. od dawna zajmuję swój kąt w internetowym świecie. robię to w towarzystwie kadrów - analogowych czy też nie, ale zawsze wierna fotografii. przyszedł czas na coś nowego. chciałam, aby to miejsce było ciepłe, jasne, pełne inspiracji i dobra (myśląc dobro, mówię także zdrowie). postaram się, aby takie było, aby napełniło chociaż jedną/jednego z Was uczuciem, które wypełnia mnie podczas odnajdywania takich cichych, pięknych zakątków internetu.
owszem-będzie o jedzeniu. cieszę się jak dziecko, bo fotografia i jedzenie tak pięknie się uzupełniają, a ja przecież obie darzę ogromną sympatią.